Emerytura nauczyciela w wieku 67 lat? Gratulacje Panie Premierze. "Jestem głęboko przekonana, że nie zdążę odebrać ani odprawki, ani pierwszej emerytury. Zawód, który uprawiam, na pewno ma charakter specyficzny. Nie chcę żadnej licytacji. Nie porównuję się z górnikiem, hutnikiem, policjantem etc. Mam jednak pewną skalę porównawczą, bo pracowałam i w tzw. biurze, i w szkole. Godzinę w biurze i godzinę w szkole dzieli przepaść. Wiem, rzucicie się na mnie, że 18 godzin, ferie, wakacje itp. Tyle wolnego nie ma chyba w żadnym zawodzie"- tak pisze w felietonie przesłanym do Wirtualnej Polski Internautka Belferka.
Podobno nauczyciele to grupa, która najczęściej zapada na choroby zawodowe. Nadmierny hałas, wysiłek głosowy, praca w godzinach ponadwymiarowych, złe warunki lokalowe, stresogenny charakter pracy i ciągła koncentracja uwagi sprawiają, że już nawet 50- latki mają poważne problemy zdrowotne i chętnie przeszłyby na emeryturę. Niestety, wielu nauczycieli nie decyduje się na głodowe emerytalne świadczenia.
Życzymy sobie Wesołych i spokojnych Świąt. Czy to możliwe?
Przed świętami ludzie stają się jacyś inni. Jakby zaczynali nowy etap swojego życia.
Dostają kopa energetycznego, którego brakuje im w ciągu całego roku. Biorą zaległe urlopy, myją okna, piorą firany, zaszywają się ze szmatami w najdrobniejsze zakamarki swoich ciepłych mieszkań. Przeganiają pająki i inne robactwa, których nie widzieli przez pozostałą część roku, teraz im to przeszkadza. Znajdują czas i wychodzą do miasta, przekopują półki sklepowe w poszukiwaniu prezentów dla swoich bliskich. Chodzą do kościoła z lampionami, stroją choinki, pieką pierniczki, przebaczają sobie winy i jednają zwaśnione drogi.
Ludzie stają się wspaniałomyślni, zaczynają angażować się w akcje charytatywne i pomoc tym, których przez cały rok nie zauważali. Ich serca topnieją i przypominają prawdziwe człowieczeństwo tego świata. A, gdy skończą się święta będzie jak dawniej?