|
Gminy nie wiedzą, jak wyliczyć średnie płace nauczycieli. Od tego roku,
po kontrolach regionalnych izb obrachunkowych, grożą im kary za
zaniżanie płac pedagogów. Nauczyciele stażyści i kontraktowi mogą
pozywać do sądu dyrektorów szkół za zaniżanie wynagrodzenia.
Wchodząca w życie nowelizacja Karty Nauczyciela (Dz.U. z 2009 r. nr 1,
poz. 1) wzmocniła przepis wskazujący, że wszyscy nauczyciele powinni
otrzymywać pensje nie niższe niż tzw. średnie wynagrodzenie. Po wejściu
w życie nowych przepisów te samorządy, które nie zapewnią takiego
poziomu płac, będą musiały do końca roku wypłacić nauczycielom tzw.
dodatek uzupełniający.
Gminy nie wiedzą jednak, jak sprostać nowym wymogom
- Nie wiem dokładnie, jak wyliczać wynagrodzenia, aby nie musieć
później wypłacać dodatku - mówi Halina Obrzud, inspektor ds. oświaty
Gminy Kochanowice.
Zdaniem Artura Rosiaka, kierownika Wydziału
Kultury, Oświaty i Sportu Urzędu Miasta i Gminy w Witnicy, Ministerstwo
Edukacji Narodowej powinno uszczegółowić zasady wyliczenia
średniorocznych kosztów poniesionych na nauczycieli, podzielonych przez
średnioroczne zatrudnienie. Dodaje, że obecnie gminy stosują co
najmniej cztery interpretacje z tym związane.
Także Edmund Wittbrodt, senator i były wiceminister edukacji, zauważa ten problem.
- Sam się zastanawiam, jak ta średnia ma być liczona. Czy w skali kraju czy regionu?
Według niego, sposób wyliczenia średniej powinien być określony w rozporządzeniu.
Takiej potrzeby nie widzi Sławomir Broniarz,
przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego. Wskazuje jednak, że
jeżeli samorządy mają problem z wyliczeniem średniej, to powinny
zwrócić się do resortu edukacji o interpretację przepisów.
Źródło: Gazeta Prawna (Artur Radwan)
|