Podczas ferii zimowych, będąc na nartach z przerażeniem stwierdziłam, że dorośli wciąż "nie dorośli" do wychowywania dzieci. Oto jeden z przykładów:
Stojąc w kolejce do wyciągu narciarskiego przyglądałam się jak małe 6-cio, 7-mio letnie szkraby przepychały się bez pardonu i skrępowania przez tłum ludzi czekających na swoją kolejkę. Zastanawiałam się, gdzie są ich rodzice i czy na pewno zdają sobie sprawę z tego, że nie uczestniczą w ważnym etapie wychowania swojego dziecka?
Obserwowałam także reakcje dorosłych stojących obok
mnie i ze zdziwienia jeszcze bardziej otwierały mi się oczy widząc, jak
ludzie rozsuwają się niczym zwał śniegu rozpychany przez „mini-
odśnieżarkę”. Ciche komentarze, niezadowolenie, oburzenie
dorosłych...To wszystko, na co było ich stać. A przecież dzieci z
natury rodzą się dobre, pełne miłości, szczerości, otwarte na świat i
chętne do niesienia pomocy. To, kim się staną w przyszłości zależy
tylko i wyłącznie od nas- dorosłych. Warto, zatem przemyśleć i ustalić
pewne elementy naszego postępowania z małymi dziećmi, biorąc pod uwagę
naszą odpowiedzialność, jako ludzi dorosłych.
Przedszkole wspomaga rodziców i wskazuje drogi do kształtowania
charakterów i wewnętrznej wrażliwości małego dziecka. Wykwalifikowany
nauczyciel z przygotowaniem pedagogicznym i psychologicznym wie, jak
obserwować dzieci i dostrzegać potrzeby każdego z nich zgodnie z
aktualnym etapem jego rozwoju.
Chciałabym, by moje 6-latki, którymi się opiekuję w
przedszkolu były nie tylko dobrze przygotowane do nauki czytania i
pisania, ale przede wszystkim, by dostrzegały potrzeby innych ludzi i
stały się kreatorami lepszej rzeczywistości. Zadanie to, wcale nie
będzie aż tak trudne do realizacji, jeśli pozwolimy dziecku doświadczyć
cudownego uczucia, jakie towarzyszy każdemu człowiekowi w momencie
czynienia dobra. Działając zgodnie z zasadą, jakie ziarno zasiejemy, taki plon zbierzemy
postanowiłam systematycznie prowadzić zajęcia przygotowujące je do
odpowiedzialnej roli tworzenia świata ludzi serdecznych, przyjaznych i
dobrych. Rozumienie znaczenia słów POMAGAJĄC INNYM POMAGAM SOBIE stało
się dla dzieci jasne i zrozumiałe, kiedy same w zabawach dramowych
odegrały role osoby pomagającej lub potrzebującej pomocy. Tylko w taki
sposób dzieci poznawały uczucia towarzyszące osobie niewidomej,
zmęczonej, chorej lub starej. Ze zdziwieniem odkrywały, że mama jest
uśmiechnięta i radosna, jeśli to one jej pozwolą na krótki wypoczynek
po pracy, a zapłakany braciszek ciepło przytuli się do nich, gdy ono
pomoże mu ubrać buciki i kurteczkę.