| Napisany przez Alicja Buczek,
z 14-04-2007 10:38
|
Opinie : 871  |
Artykuł opublikowany w serwisie www.eduinfo.pl
Program ministra Giertycha zatytułowany "Zero tolerancji" próbował
rozszerzyć swój zasięg z gimnazjalnych klas do przedszkolnych sal.
Zaskoczeni dyrektorzy kieleckich placówek przedszkolnych, do których w
pierwszej kolejności trafiły tzw. "Dwójki Giertychowe" (patrole
złożone z przedstawicieli kuratorium i policji) nie kryli zdumienia i
obaw nad słusznością takiego przedsięwzięcia. Pomysł krytykowali także
nauczyciele.
W wyniku publikacji tego wydarzenia na łamach gazety .pl
i szerokiej krytyki takiego przedsięwzięcia świętokrzyskie kuratorium
oświaty wycofało się z badania poziomu agresji w przedszkolach.
A jednak, baczny obserwator przedszkolaków za jakiego się uważam może
mieć wrażenie, że poziom agresji w przedszkolach wzrasta i przybiera
coraz szerszy zasięg. Przypominam sobie dzieci sprzed kilkunastu lat i
te dzisiejsze i mogę jednoznacznie stwierdzić, że "dzisiejsze" dzieci
stają się coraz bardziej trudne wychowawczo. Stawianie im jakichkolwiek
granic często staje się powodem frustracji i niepohamowanego wybuchu
złości.
Nie tak dawno byłam świdkiem scenki, która przyprawiła mnie w
osłupienie. W małym osiedlowym sklepiku zwróciła moją uwagę mama z
dzieckiem robiąca zakupy, która negocjowała pięcioletnim dzieckiem na
temat kupna pistoletu-zabawki (pytanie: czy pistolet jest zabawką i
jakie wartości wnosi w życie dziecka?). Spokojne tłumaczenie mamy, że
to nie jest odpowiednia zabawka i że nie ma na nią pieniędzy spotykało
się ze sprzeciwem dziecka. Nie pomogło tez tłumaczenie, że książeczka o
Kubusiu Puchatku jest tańsza i możliwa do kupna. Chłopiec coraz
głośniej wykrzykiwał "Ja chcę! Kup mi pistolet!" ściągjąc spojrzenia
klientów i obsługi sklepu. Chłopiec krzycząc szarpał mamę za spodnie,
potem gryzł, kopał aż wkońcu położył się na podłogę i zaczął wierzgać
nogami.
Takie scenki spotykamy częściej. Wystarczy przypomnieć sobie jeszcze nie tak dawno nagłośnioną sprawę pięciolatka terrorysty z Warszawy, który gryzł, drapał, używał wulgaryzmów wobec dorosłych i był zagrożeniem dla innych dzieci w przedszkolu. Kto ogląda program SUPERNIANIA
, w którym zachowania dzieci mrożą krew w żyłach będzie miał także
nieodparte wrażenie, że agresja wśród przedszkolaków naprawdę istnieje.
I nie należy tu mylić zwykłej przedszkolnej kłótni o zabawkę z
gigantyczną w swoich rozmiarach agresję dzieci przedszkolnych, która
przenosi się także na dorosłych i rzutuje na dalsze wychowanie dziecka
zgodne z normami życia w społeczeństwie. Destrukcyjne czyny i objawy
wrogości wśród dzieci przedszkolnych powinny budzić ogromny niepokój i
prowokować dorosłych do podejmowania wysiłku poznawania motywów
działania agresywnego u dziecka.
Wszystkie dzieci mają w sobie agresję,
gdyż jest to składnik genetyczny naszego życia, niezbędny do
podejmowania działań i trudów współczesnego świata. Niestety,
niewłaściwe kierowanie energią agresywnych zachowań prowadzi do
destrukcyjnych zachowań i objawów wrogości naszych dzieci. Ogarnięte
przemożną energią mogą zapomnieć o innych ludziach, krzywdzić ich i
niszczyć otoczenie. Jednocześnie wydajemy na świat dzieci wyposażone w
silne uczucie miłości. Znajdowanie równowagi
między agresją i miłością jest kluczem do sukcesu wychowawczego, który
trwa przez wiele lat obejmując dzieciństwo i młodość. „Jesteśmy za to
odpowiedzialni o tyle, o ile pracując z dziećmi pomagamy im w
osiągnięciu równowagi między agresją i miłością. Jeśli nam samym
brakuje równowagi, będącą naturalną konsekwencją rozwoju, to zamiast
niej wywołamy reakcję przemocy. Starania, by całkowicie wyeliminować
agresywne uczucie i pragnienie destrukcji u dziecka nie mają sensu. One
są i pozostaną na zawsze, a do nas należy nadanie im takiego wyrazu, by
dziecko nauczyło się wykorzystywać te uczucia i pragnienia w sposób
konstruktywny ” [1]
Powinnością i obowiązkiem nauczycielek w przedszkolu jest informowanie
rodziców o tym, w jaki sposób powstaje niekontrolowana agresja u
dzieci, jak się zachowywać i jakie działania podejmować, by skierować
ją na twórczą i pozytywną działalność. Warto także wspomnieć o
właściwych wzorcach wychowawczych w domach rodzinnych, gdyż zatraca się
szacunek do osób dorosłych.
Javier Urra, autor kilku prac naukowych na temat agresji dzieci
zaznacza, że w rodzinach cygańskich (paradoksalnie) problem przemocy
wobec rodziców właściwie nie istnieje. „Jest tak dlatego, iż Romowie od
wieków traktują starszych wielkim z ogromnym szacunkiem". Wygląda
zatem na to, że to nasz model społeczny się nie sprawdza. Brak szacunku
dla ludzi starszych wiekiem to efekt nie przywiązywania wagi i
lekceważenia przez dorosłych tego problemu. To niewłaściwe modele
wychowawcze rodziców sprawiają, że nasze najmłodsze pociechy nie
potrafią z szacunkiem odnosić się do ludzi dorosłych mając zbyt mało
wzorców pozytywnych postaw. Odpowiednie wychowanie w rodzinie jest
najważniejszym orężem w walce przeciwko agresji. Romero. A Javier Urra
formułuje trafne stwierdzenie, że „Jeśli
sami nie narzucimy pewnych wartości naszym dzieciom, będziemy mieli w
przyszłości ogromny problem. Nie wolno czekać, aż z ich powodu zacznie
cierpieć całe społeczeństwo”.
Zastanówmy się, czy narastający problem agresji przedszkolaków, jeszcze
nie na tak wielką skalę jak w gimnazjach, nie powinien być dogłębnie
zbadany i czy nie powinniśmy przedsięwziąć konkretnych działań w tym
zakresie? Pomyślmy także, w jaki sposób to rozsądnie zrobić, by nie
narażać się na śmieszność i niekompetencje.
[1]Carherine Lee: „Wzrastanie i rozwój dziecka”; WSiP; Warszawa 1997
|