| Napisany przez Alicja Buczek, z 15-07-2002 09:51 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
728  |
|
Czy zastanawialiście się dokładniej nad tym, czym jest przygotowanie dzieci 6 letnich do nauki czytania i pisania?
Ja uzyskałam odpowiedź na to pytanie od samych dzieci, przygotowując je metodą prof. Rocławskiego. Okazało się, bowiem, że dobrze przygotowane dziecko do nauki pisania potrafi nie tylko pięknie kreślić kształty i litery, lecz również pisać wyrazy bezbłędnie. To proste i jakże oczywiste „odkrycie” zawdzięczam mojej 2 letniej pracy z glottodydaktyką, oraz wiedzy, jaką zdobyłam na kursie.
Glottodydaktyka różni się od innych metod przygotowujących do nauki w
szkole tym, że dzieci przebywają w rzeczywistym świecie pisma. Nie
omija się tutaj wyrazów zawierających trudności ortograficzne. Dzieci
przecież pragną pisać i robią to namiętnie już, jako sześciolatki.
Teksty pisane przez dzieci przedszkolne typu [koham će mamuśu] lub [muj pszyjaćel] nie
są żadnym zaskoczeniem dla nas przedszkolanek. Znamy dobrze z
literatury dziecięcej Kubusia Puchatka, który na swoim garnuszku ze
smakowitym miodzikiem umieścił napis [mjut].
Czy dzieci przygotowywane w przedszkolu do nauki czytania i pisania,
będą pisały tak, jak ten sympatyczny miś o bardzo małym rozumku?
My dorośli wiemy, że taka pisownia jest nieprawidłowa, więc poprawiamy
błędy dziecka, które i tak nie wie, dlaczego pisze się właśnie w taki
sposób. Jak wytłumaczyć mu prawidłową pisownię wyrazu „przedszkole” lub
„chusteczka”? Któregoś dnia dziecko może przecież zapytać: dlaczego?...
Jaka będzie nasza odpowiedź?...
Właściwie można tylko poprawiać dziecięce błędy i
jest to najprostsza metoda, ale niezbyt twórcza i nie wpływająca na
rozwój dziecka. Mechaniczne powtarzanie, bez twórczego poszukiwania
przypominają mi czasy mojej nauki w dzieciństwie i młodości. Wtłaczanie
regułek i zapamiętywanie tego, czego się nie rozumiało, było dla mnie
prawdziwą udręką. Być może, dlatego właśnie zdecydowałam się na
radykalne posunięcie, by zmienić stereotypy- utarte i oklepane szablony
postępowania podczas wprowadzania dziecka w świat pisma.
Może warto zastanowić się nad tym, jak pomóc dziecku już w przedszkolu
zrozumieć poprawną pisownię, zaopatrzyć je w materiał bazowy,
pozwalający w szkole samodzielnie odkrywać zasady ortograficzne. O
wiele mniej mielibyśmy dysortografików, których zamiast ubywać przybywa
coraz więcej. Ci nieszczęśliwi, młodzi ludzie w ogromnej większości
zawdzięczają swoją „chorobę” niedouczonym nauczycielom, którzy nie
potrafią przełamać dotychczasowych schematów. My, nauczyciele jesteśmy
odpowiedzialni za niepowodzenia naszych dzieci. Spróbujmy, więc
poszukać takich dróg, by nauka stała się dla dzieci radosną i twórczą
zabawą.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|