| Napisany przez Agata Puścikowska [Gość Niedzielny],
z 21-08-2007 11:11
|
Opinie : 858  |
Wybierając zabawki rodzice oczekują, że rozwiną one umiejętności dziecka, oraz, że będą bezpieczne i trwałe. Zabawki nie należy mylić z zabawiaczem. To nie jest przedmiot, za który kupujemy 10 minut spokoju. Zabawka niby lekką jest, a tak naprawdę… to przedmiot wagi ciężkiej. Rodzicu, pomyśl, zanim kupisz- radzi Agata Puścikowska autorka artykułu opublikowanego w portalu Onet.pl
Szacuje się, że blisko 40 proc. dostępnych
zabawek nie spełnia norm bezpieczeństwa. Walorów estetycznych i
intelektualnych ogromnej części zabawek oszacować się nie da.
Rządowa komisja USA do spraw ochrony konsumentów
ogłosiła wycofanie około 9 milionów zabawek firmy Mattel
wyprodukowanych w Chinach. Powodem jest przekroczenie przez producenta
norm bezpieczeństwa. Należy poważnie zastanawiać się nad zabawkami,
które kupujemy naszym milusińskim.
Dariusz Łomowski w sprawie zabawek wypowiada się w następujący sposób:
– Konsument musi wiedzieć, skąd pochodzi zabawka.
Jeśli produkt jest wadliwy lub co gorsza bawiącemu się zabawką dziecku
stała się krzywda, mamy prawo wiedzieć, kto jest za zabawkę
odpowiedzialny. Oprócz odpowiedzialności handlowej, którą poniesie
producent, zawsze możemy dochodzić swoich praw na drodze postępowania
cywilnego.
Zabawki z serii obrzydliwych i nieestetycznych
(sztuczne gluty, plastikowy nos, żele fluorescencyjne) nie służą dobru
dziecka ani normalnej zabawie, tylko wyłącznie zarobieniu wielkich
pieniędzy przez producenta- twierdzi psycholog dr Mirosław Nowosielski
z UKSW.
O zabawkach nieszczególnych rozbudzających
agresję (militaria) czy uczących pseudodorosłości, a być może również
przedwcześnie rozbudzających seksualnie (Barbie) mówi się już od dawna.
Zdania wśród rodziców są podzielone.
No to w co się bawić? I jak? I czym?
|