07.02.2012.
Start

NAWIGACJA
NAUCZYCIEL
GORĄCE TEMATY
MINISTERSTWO
SPOŁECZNOŚĆ
 
 
znajdz nas na FB
Pytania
Zobacz także...
Zaprzyjaźnieni
OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.
Dodaj do: Oneview Dodaj do: Yigg Dodaj do: Linkarena Dodaj do: Digg Dodaj do: Reddit Dodaj do: Simpy Dodaj do: StumbleUpon Dodaj do: Slashdot Dodaj do: Netscape Dodaj do: Furl Dodaj do: Yahoo Dodaj do: Blogmarks Dodaj do: Diigo Dodaj do: Technorati Dodaj do: Newsvine Dodaj do: Blinkbits Dodaj do: Ma.Gnolia Dodaj do: Smarking Dodaj do: Netvouz Dodaj do: Spurl Dodaj do: Google Information
by: Camp26.Com
Gminy, rodzice i nauczyciele w obliczu reformy Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Alicja Buczek   
08.07.2010.
Obecna reforma oświaty proponowana przez Rząd RP postawiła w trudnej sytuacji gminy, rodziców i nauczycieli. Chaotyczne, nieprzemyślane ruchy ministerstwa spowodowały bałagan organizacyjny w placówkach przedszkolnych. Gminom brakuje pieniędzy na finansowanie przedszkoli, rodzicom miejsc dla swoich pociech, a nauczycielom stabilności i jasnych wytycznych podejmowanych z wyprzedzeniem, a nie opóźnieniem.
Hasła reformy oświaty niosą wiele dobrych treści. Idea „równego startu” dla uczniów powinna mieć jednak swój odpowiednik w programie „równego startu” dla gmin i powiatów. W obecnej sytuacji gminy zachodzą w głowę, jak zrealizować plan reformy, który zakłada dostępność do edukacji przedszkolnej dla wszystkich dzieci. Przerzucone na ich barki zadania reformatorskie przerosły ich możliwości i pojawiły się prawdziwe problemy.
 

Brakuje miejsc w przedszkolach

W trudnej sytuacji znaleźli się rodzice, którzy w okresie rekrutacji koczowali pod przedszkolami przez kilka lub kilkadziesiąt godzin, by zapisać do niego swoją pociechę. Można też było skorzystać z usług przedszkoli prywatnych, gdzie ceny wahają się od 400 do 1200 zł. Mimo to nawet tam zaczyna brakować miejsc.

Gazeta Prawna donosi, że w dużych miastach, gdzie sytuacja jest stosunkowo najlepsza, miejsc nie ma dla 10 – 20 procent najmłodszych. W mniejszych miejscowościach skala odmów sięga 70 procent. Ale zdarzają się punkty, w których jest jeszcze gorzej. W Kętach, w gminie Lubicz czy w Spytkowicach w Małopolsce odesłano do domów nawet 80 procent dzieci. Z powodu braku miejsc w przedszkolach nie uczęszcza do nich pół miliona dzieci.

Bez zdecydowanych działań gmin i rządu problem z miejscami w przedszkolach okaże się jeszcze bardziej poważny w 2011 roku, kiedy to obowiązkowo trafią do nich wszystkie 5-letnie dzieci. Będzie ich więc zdecydowanie więcej niż obecnie.

Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, że miejsce w przedszkolu to ich konstytucyjne prawo. Zatem ci, którzy czują się poszkodowani, mogliby skarżyć gminę w trybie administracyjnym i zażądać wydania pisemnej decyzji administracyjnej o odmowie przyjęcia, a następnie odwołać się od tej decyzji do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Swoich praw rodzice mogą także dochodzić na drodze sądowej w powództwie cywilnym przeciwko gminie lub państwu o odszkodowanie za straty poniesione z powodu braku miejsca w przedszkolu (koszty np. pobytu w prywatnym przedszkolu). Jeśli niczego nie wskórają w sądach polskich, pozostaje im skarga do Strasburga.

Brakuje pieniędzy na finansowanie przedszkoli

Obecnie prowadzenie przedszkoli i szkolnych zerówek jest zadaniem własnym gmin. To one muszą sfinansować pobyt dziecka, wypłacić pensje nauczycielom czy utrzymać budynek. Muszą też dotować pobyt dziecka w przedszkolu niepublicznym oraz w placówkach na terenie innej gminy, jeżeli uczęszcza tam przedszkolak z jej terenu. W myśl prowadzonej reformy oświatowej gmina nie może odmówić przyjęcia do przedszkoli 5-latków i 6-latków, co sprawia, że brakuje miejsc dla dzieci najmłodszych. Brak pieniędzy w gminach ograniczają w znacznym stopniu liczbę miejsc w przedszkolach.

Brakuje informacji dla nauczycieli o działaniach reformatorskich lub pojawiają się zbyt późno

Kiedy, w zeszłym roku wprowadzono nowe wytyczne dotyczące programów nauczania zgodnych z nową podstawą programową zrobiło się wielkie zamieszanie. W pierwszej klasie znalazły się dzieci sześcioletnie i siedmioletnie. Nauczyciele poruszali się jak we mgle. W przedszkolach trwał inny tok nauczania dzieci sześcioletnich aniżeli tych samych rocznikiem dzieci w szkołach. Inna podstawa programowa dla sześciolatków w przedszkolach i inna dla tych samych dzieci w szkołach rozstroiła niejednego nauczyciela.

Nowy program nauczania dla sześciolatków, które zgodnie z decyzją rodziców opuściły przedszkole i rozpoczęły naukę w klasie pierwszej przewidywał naukę czytania i pisania. W przedszkolu nauczycielom pracującym z tymi samymi sześciolatkami „zabroniono” tego robić , bo podstawa programowa dla przedszkoli nie przewidywała takich działań.

Dotychczas pierwszaki uczyły się liczyć do stu, a w tym roku zgodnie z nowym programem nauczania pierwszaki miały opanować dodawanie i odejmowanie jedynie do 10. Dla tego rocznika pierwsza klasa okazała się powtórką z zerówki i to w bardzo ograniczonym zakresie. Nie zapowiada się, by ta sytuacja uległa zmianie przez najbliższych kilka lat.

Prawdą jest, że nauczyciele otrzymali możliwość samodzielnego tworzenia i modyfikowania programów nauczania tak, aby jak najlepiej dostosować go do potrzeb dzieci, ale wszelkie działania toczyły się w trakcie roku szkolnego. Organizowano wówczas dla nauczycieli szkolenia, w jaki sposób tworzyć lub przekształcać programy do nowej rzeczywistości. I tak, zdezorientowany nauczyciel miotał się między kursami doskonalącymi, tworzeniem przepastnej dokumentacji, a znudzonymi dziećmi czekającymi na atrakcyjne zajęcia.

Rzeczywistość należy jak najszybciej zweryfikować

Prace nad projektem ustawy przewidującej wprowadzenie finansowania przedszkoli z budżetu państwa w ramach subwencji oświatowej mogą znaczny sposób poprawić niekomfortową sytuację gmin, rodziców i nauczycieli. ZNP zbiera podpisy pod obywatelskim projektem ustawy. Nowa ustawa powinna wpłynąć do Sejmu najpóźniej w sierpniu, a jej realizacja mogłaby się rozpocząć od września 2011 roku. Ma to kosztować maksymalnie 5 mld zł. Suma ta zawiera wydatki z tytułu edukacji przedszkolnej pięciolatków, które od września 2011 roku mają obowiązkowo uczęszczać do przedszkoli. Dzięki wprowadzeniu nowej ustawy rodzice mieliby prawo umieścić w przedszkolu swoje dzieci tak jak w szkole, nawet już od drugiego roku ich życia. Gminy nareszcie odetchnęłyby z ulgą, a nauczyciele...? Pewnie nadal będą błądzić w szeleszczących papierach w poszukiwaniu drogi, która będzie służyć w głównej mierze dziecku.



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Ostatnie komentarze
Aby istnieć, człowiek musi się buntować
Droga Pani pracująca w fabryce
Tak. Tylko czy pracująca w fabryce kobieta odpowiada za zdrowie i życie dzieci?
05/01/12 10:06 Więcej...