22.05.2012.
Start

Zaprzyjaźnieni
OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.
NAWIGACJA
NAUCZYCIEL
GORĄCE TEMATY
MINISTERSTWO
SPOŁECZNOŚĆ
 
 
znajdz nas na FB
Pytania

Zobacz także...

Dodaj do: Oneview Dodaj do: Yigg Dodaj do: Linkarena Dodaj do: Digg Dodaj do: Reddit Dodaj do: Simpy Dodaj do: StumbleUpon Dodaj do: Slashdot Dodaj do: Netscape Dodaj do: Furl Dodaj do: Yahoo Dodaj do: Blogmarks Dodaj do: Diigo Dodaj do: Technorati Dodaj do: Newsvine Dodaj do: Blinkbits Dodaj do: Ma.Gnolia Dodaj do: Smarking Dodaj do: Netvouz Dodaj do: Spurl Dodaj do: Google Information
by: Camp26.Com
Przedszkolanka czy nauczycielka? Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Autor: Mirosława Sutkowska (Grudzień 2002)   
21.02.2011.
Zawód nauczyciela poddawany jest ciągłym regulacjom prawnym. Wraz ze zmieniającą się co kilka lat w resorcie edukacji władzą pojawiają się skrajne przeciwstawne sobie podejścia do pełnienia tej funkcji poczynając od kreatywnego wypełniania się po brak zaufania i odgórne sterowanie. Praca nauczyciela w przedszkolu wciąż jest  niedoceniana i inaczej traktowana niż nauczycieli w szkole mimo,  że stanowimy jedną grupę zawodową. Praca nauczyciela podlega ciągłemu kontrolowaniu i monitorowaniu  co sprawia, iż  w społeczeństwie istnieje przekonanie, że nauczyciel nie jest godny zaufania. Dowodem na to, że sytuacja nauczyciela niewiele się zmieniła  w przeciągu minionych 10 lat niech będzie artykuł napisany właśnie 10 lat temu przez  emerytowaną dziś nauczycielkę, magistra pedagogiki, logopedę s ocjoterapeutę Mirosławę Sutkowską pt.: "Przedszkolanka czy nauczycielka?"

 

"Kiedy poproszono mnie o wspomnienia związane z jubileuszem, zdałam sobie sprawę, że to przecież także kilkanaście lat mojej pracy w szkole STO i działalności w tym stowarzyszeniu! Wspomnienia jawią mi się nie jak film, ale seria obrazów, które dotyczą konkretnych wydarzeń. Pozwolę sobie przedstawić je w tej wersji... 

Zastanawiam się, dlaczego przedszkola, nazywane placówkami oświatowymi, są pomijane we wszystkich dotychczasowych reformach. I choć w pedagogicznych podręcznikach i naukowych dysertacjach okres przedszkolny uznaje się za pierwszy etap edukacji, to zarówno w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu, kuratorium oświaty, jak też w gminach przedszkola są traktowane po macoszemu.

Gdy mówi się nauczyciel, to wiadomo, że chodzi o pedagoga szkolnego. A panie pracujące w przedszkolach to… przedszkolanki. Od lat z dziką satysfakcją czekam na szmer zdziwienia, gdy na pierwszym, organizacyjnym zebraniu dla rodziców w swoim przedszkolu przedstawiam personel: – Pani magister Magda… – logopeda, – Pani magister Ewa... – reedukator, ja – socjoterapeutka. “– To tak wykształcony personel pracuje w przedszkolu”? – pytają tatusiowie biznesmeni.


A tak! Przedszkola zatrudniające absolwentów liceów pedagogicznych lub studium nauczycielskiego to już przeszłość. Teraz pracujące w placówkach przedszkolnych nauczycielki to absolwentki kolegiów nauczycielskich, wyższych szkół pedagogicznych czy też uniwersytetów. Często mają również dodatkowe kwalifikacje, takie jak: gimnastyka korekcyjna, logopedia, psychologia, reedukacja, lub muzykoterapia czy logorytmika. I to wcale nie z powodu mody czy nadmiaru absolwentów na rynku pracy, takie są potrzeby naszej “klienteli” – rodziców tych małych przedszkolaków.

Nauczycielka musi być wszechstronnie wykształcona, bo nasze dzieci wymagają, by wszystko wiedziała. Ma znać biologię, zoologię, ekologię i astronomię. Musi się znać na układzie słonecznym i podróżach na Marsa, a także wiedzieć, dlaczego człowiek słyszy i jak powstają głoski. Musi umieć wytłumaczyć, co się topi, a co rozpuszcza i dlaczego segregujemy śmiecie. Musi umieć zrobić telefon z kubków po jogurcie i sznurka, zrobić masę solną lub papierową. Umieć wszystko narysować, zaśpiewać, wylepić i wymyślić sto zabaw na każdą okazję. Musi wiedzieć o szczepieniach i bakteriach. O komputerze i internecie – też. A jednocześnie znać stare i nowe bajki, umieć… wysłuchać, pocieszyć, wytłumaczyć.

Dzieci przebywają w przedszkolu średnio 8-10 godzin. Każde z nich ma inne zainteresowania i inny zasób wiedzy. Każde z nich jest z innego domu i wychowywane według innego stylu. By przez tyle godzin czuły się dobrze w początkowo obcej placówce, by rozwijały swe zainteresowania i zdobywały wiedzę z różnych dziedzin, jest potrzebny dobry, mądry i wykształcony nauczyciel. Nauczyciel, który potrafi być elastyczny i chętny, by doskonalić swój warsztat pracy.

Obecnie przedszkola, podobnie jak licea ogólnokształcące, stają się placówkami profilowanymi: ekologicznymi, plastycznymi, teatralnymi itp. Rodzice, zapisując dzieci, dokładnie sprawdzają ofertę placówki. Teraz jej atutem jest program, a nie odległość od domu. Dlatego nauczycielki doskonalą swoje umiejętności na profesjonalnych kursach, wybieranych spośród obecnie szerokiej oferty edukacyjnej i dobieranych według profilu i potrzeby przedszkola.


Przedszkole, którą prowadzę, też ma swój profil: terapia logopedyczna, wspomagana oddziaływaniem kompensacyjno-wyrównawczym. Od dziewięciu już lat pracujemy według programu autorskiego zatwierdzonego przez ministerstwo jako innowacja. Rok temu ofertę edukacyjną wzbogaciłyśmy o grupę integracyjną i reedukację indywidualną dla dzieci 6-letnich ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się. By realizować ten bogaty program, nauczycielki bez przerwy podnoszą swoje kwalifikacje na różnorodnych kursach.

Wszystkie mamy już za sobą następujące kursy: kinezjologii edukacyjnej, pedagogiki zabawy, tańców integracyjnych, kurs wstępny z logopedii, muzykoterapii, matematyki dziecięcej i wprowadzania w świat pisma, a z psychologicznych, takie jak: “Wychowanie bez porażek”, “Jak słuchać, żeby dzieci mówiły; jak mówić, żeby dzieci słuchały”. Wiedza ta pozwala nam lepiej rozumieć i ułatwia pomoc w rozwiązywaniu problemów dzieci i ich rodziców. Pomaga nam indywidualizować przygotowywane dla dzieci programy, a tym samym sprzyja likwidacji dysharmonijności w rozwoju.

Myślę z przykrością, że nasza praca, bez względu na to, czy jest pracą przedszkolanek czy nauczycielek wychowania przedszkolnego, jest nadal niedoceniana. A może to niedoceniany jest ten najważniejszy w życiu dziecka okres. Czas, w którym nawiązuje się pierwsze kontakty społeczne, zawiera pierwsze znajomości i przyjaźnie, nieraz nawet na całe życie. Tu uczy się pięknej mowy ojczystej oraz przeżywa się pierwsze występy artystyczne (zarówno własne, jak i przez kontakt z profesjonalnym aktorstwem). Tu zauważa się różnicę płci i różne role przyjmowane na siebie przez dorosłych. Nauczycielka jest też matką, nieraz babcią, robi zakupy, potrafi się śmiać, miewa kłopoty i bywa chora. Przenosi się to potem na własną rodzinę i na znajomych. To już w przedszkolu uczy się współzawodnictwa i pracy zespołowej, przewodzenia, jak i podporządkowywania grupie, wytrwałości, ambicji, współczucia i koleżeńskości. Uczy się tego wszystkiego, co w dorosłym życiu jest niezbędne.

Czy więc okres ten powinien być traktowany jako wychowanie samoistne? Czy powinien być pomijany w planach edukacyjnych i kolejnych reformach? I najważniejsze! Czy osoba realizująca to wszystko nie zasługuje na miano NAUCZYCIELA? Ciekawa jestem, czy za rok ktoś opublikuje dane dotyczące liczby nauczycieli dyplomowanych w poszczególnych etapach nauczania. Myślę, że te dane naocznie pokażą, że PRZEDSZKOLANKI nie są gorsze ani mniej wykształcone od nauczycieli placówek szkolnych."



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Ostatnie komentarze
Aby istnieć, człowiek musi się buntować
Droga Pani pracująca w fabryce
Tak. Tylko czy pracująca w fabryce kobieta odpowiada za zdrowie i życie dzieci?
05/01/12 10:06 Więcej...