Zamiast przekonania: "Więcej osiągnę, gdy będę więcej pracował",
stosować zasadę: "Więcej osiągnę, gdy będę bardziej szanował siebie".
Perfekcjonizm, upór w działaniu i konsekwencję można wykorzystywać tak,
aby nie obracała się przeciwko nam /dr Krystyn Czerniejewski, psychiatra, twórca Oddziału Psychosomatyki i Psychiatrii Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu./
Żyję nie tylko po to, aby pracować, ale także po to, by się bawić, marzyć, przeżywać radości i smutki, obserwować świat. Ponieważ pracuję przez cały rok, organizm funkcjonuje według rytmu wyznaczonego przez pracę i dlatego tak trudno oderwać się od niej w czasie wakacyjnego wypoczynku. Moje zaangażowanie w pracę jest tak duże, że nie potrafią przestać o niej myśleć nawet podczas urlopu. Chcę odpocząć od pracy, ale nieustannie myślę, czego nie zdążyłam zrobić i domknąć, bo zostałam wysłana na „przymusowy urlop” w lipcu i sierpniu. Zabieram, więc do domu kartony i farby do malowania dekoracji na wrzesień, książki i pomoce potrzebne do pisania wszelakiego rodzaju dokumentów, segregatory i teczki do uporządkowania- chcę w nowy rok szkolny wejść uporządkowana i zająć się tylko bieżącymi sprawami.
To nie pracoholizm lecz warunki i organizacja pracy nauczyciela wymusza na mnie takie zachowania. Wiem, że aby osiągnąć więcej
muszę mieć szacunek dla samej siebie, więc z szacunku dla siebie chcę także
odpoczywać „bez zawodowej pracy”.
Do życia potrzebny jest mi odpoczynek. Praca i wypoczynek
warunkują w równym stopniu mój osobisty rozwój, a urlop to nie żaden luksus, lecz
odpowiedź na potrzeby organizmu. Wszak pracuję 24 godziny na dobę: jestem mamą, żoną, synową,
córką, siostrą, kucharką, praczką, sprzątaczką, nauczycielką, opiekunką,
pielęgniarką, złotą rączką, kierowcą, doradcą, artystką, pocieszycielką, itd…Czy
to mało?
Swój
urlop mam prawo i chcę spędzić w sposób optymalny, bo jest on
równie ważny, jak sen w ciągu doby– pozwala organizmowi zregenerować się,
nabrać sił na nadchodzący następny rok. Ignorowanie tych potrzeb prędzej czy
później zemści się, a w końcu odbije się na moim zdrowiu. Dlatego już w
styczniu postanowiłam wraz z mężem zaplanować 2 tygodniowy urlop we wrześniu
nad ciepłym morzem. Ustaliliśmy termin i miejsce, w którym chcielibyśmy
wspólnie odpoczywać. Kiedy na początku roku kalendarzowego przedstawiłam dyrekcji
przedszkola swój plan urlopowy spotkałam się z kategoryczną odmową. W
uzasadnieniu usłyszałam, że urlop w miesiącach powakacyjnych mogę spędzać tylko
wtedy, gdy przedszkole będzie miało dyżur wakacyjny. Nie pomogły argumenty, że
we wrześniu najlepiej odpocznę, bo to spokojny czas bez tłumów i
jazgotu dziecięcych głosików, czas niższych temperatur sprzyjających mojej
nadciśnieniowej chorobie i czas tańszego wypoczynku. W efekcie mój wakacyjny odpoczynek, na który przymusowo
zostałam wysłana w okresie letnich wakacji zakończył się tym, że spędziłam
tydzień poza domem, bez męża, na zatłoczonej plaży z wysokimi temperaturami i
dotkliwą chorobą, która mnie z tego powodu dopadła.
Zastanowiłam się wówczas, kim jestem i czy ktoś liczy się z
moimi potrzebami po 30 latach pracy? Dlaczego, choć prawo mi na to przyzwala,
nie mogę spędzić urlopu w dogodnym dla mnie terminie? Kto o tym decyduje i czy
utarte stereotypy można łamać?
W lipcu i sierpniu samorządowe przedszkola powinny być
otwarte i zapewniać dzieciom opiekę. Tym bardziej, że nauczyciele pracujący nie
mają obowiązku, tak jak ich koledzy ze szkół, do korzystania z urlopu w czasie
wakacji. Zatrudnionym w przedszkolach przysługuje 35 dni urlopu i mogą go wykorzystać
w dowolnym czasie w ciągu całego roku.
Nauczyciel placówki nieferyjnej, czyli takiej, w której nie
są przewidziane ferie szkolne, ma prawo do urlopu wypoczynkowego w wymiarze 35
dni roboczych w roku kalendarzowym w czasie ustalonym w planie urlopów. Tyle na
temat urlopu wypoczynkowego nauczyciela placówki nieferyjnej stanowi Karta
Nauczyciela. Zatem w pozostałym zakresie należy stosować przepisy Kodeksu pracy.
|
Przedszkolny
Plan urlopów ustalany na początku roku kalendarzowego nie obejmuje potrzeb
nauczyciela lecz to, co jest dla przedszkola najlepsze. A najlepsze jak zwykle
są względy ekonomiczne. Nauczyciel korzystający z urlopu poza wakacyjnymi
miesiącami jest „kosztownym” pracownikiem, bo za jego nieobecności trzeba
wypłacić dodatkowe, wcale niemałe pieniądze tym, którzy będą pracować podczas
jego nieobecności. Pracodawca planując urlopy, bierze pod uwagę wnioski pracowników
dotyczące terminu oraz uwzględnia konieczność zapewnienia
normalnego toku pracy (art. 163 § 1 Kodeksu pracy) i na tej podstawie, to on
ostatecznie decyduje o terminie wypoczynku nauczyciela.
Jak
się czuję po tegorocznym urlopie?
Czuję się jak przedmiot ekonomicznych
rozliczeń, a nie jak człowiek, który ma potrzeby i któremu coś przysługuje po
wielomiesięcznej, bardzo wyczerpującej pracy. Wyżyłowana do ostatniego
wytchnienia nie mam prawa zadecydować o terminie urlopu, bo prawo chroni nie
mnie tylko pracodawcę. Jestem przedmiotem, a nie podmiotem. Zatraceni w
finansowych rozliczeniach decydenci gubią człowieczeństwo i stają się
maszynami, dla których nie ma uczuć, potrzeb ani ludzkiego spojrzenia na ważne
dla innych sprawy. Buchalteria ponad potrzebami człowieka.
|