22.05.2012.
Start

Zaprzyjaźnieni
OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.
NAWIGACJA
NAUCZYCIEL
GORĄCE TEMATY
MINISTERSTWO
SPOŁECZNOŚĆ
 
 
znajdz nas na FB
Pytania

Zobacz także...

Dodaj do: Oneview Dodaj do: Yigg Dodaj do: Linkarena Dodaj do: Digg Dodaj do: Reddit Dodaj do: Simpy Dodaj do: StumbleUpon Dodaj do: Slashdot Dodaj do: Netscape Dodaj do: Furl Dodaj do: Yahoo Dodaj do: Blogmarks Dodaj do: Diigo Dodaj do: Technorati Dodaj do: Newsvine Dodaj do: Blinkbits Dodaj do: Ma.Gnolia Dodaj do: Smarking Dodaj do: Netvouz Dodaj do: Spurl Dodaj do: Google Information
by: Camp26.Com
Będą znały zdecydowanie lepiej angielski niż polski alfabet Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Autor: Stanisław Żaryn   
14.09.2011.
Zainspirowany tekstem Łukasza Warzechy o absurdzie przedszkolnym, jaki rodzicom i nauczycielom w przedszkolach zafundowała nasza władza, postanowiłem opisać inny przedszkolny absurd. Tym razem dotyczący spraw programowych.
Moja starsza córka poszła właśnie do drugiej grupy przedszkolaków. Z dumą powtarza, że jest już średniakiem. Ponieważ nasze przedszkole jest konserwatywne, dopiero w tym roku moje dziecko może zacząć naukę języka angielskiego. Polityką placówki jest nakłanianie rodziców, by nie posyłali 3-letnich dzieci na lekcje języka obcego. 4-latki w większości na angielski będą już jednak chodzić. Jak wyglądają takie lekcje? Zasadą obowiązującą w przedszkolach jest uczenie przez zabawę. I tak też prawdopodobnie będą wyglądały zajęcia z języka angielskiego.
 
Jednak mimo ich lekkiej formuły cała sprawa budzi zdziwienie. Bowiem dzieci 4-letnie będą się uczyły angielskiego alfabetu, angielskich literek, wymowy. Będą miały zajęcia z języka obcego. Przedszkolaki chodzące na te lekcje, gdy będą kończyły przedszkole, będą znały zdecydowanie lepiej angielski niż polski alfabet, być może będą umiały czytać i pisać po angielsku. Tej umiejętności w stosunku do polskiego jednak w przedszkolu nie posiądą. Dzięki zmianom w procesie kształcenia, jakie zaproponował i wprowadził w życie MEN, przedszkole przestało mieć funkcję stricte edukacyjną. W podstawie programowej czytamy, że dzieci zaczynające szkołę podstawową wykazują chęć i zainteresowanie czytaniem i pisaniem. To oznacza, że przedszkole nie ma prowadzić ich edukacji w tym obszarze. Przedszkolaki mogą więc uczyć się angielskiego, ale polskiego nie. Co więcej, zgodnie z przepisami nauczycielki nie mają prawa opowiadać dzieciom o alfabecie i uczyć je literek, nawet jeśli o to spytają czy poproszą o wytłumaczenie. Nauczycielka powinna wtedy udać, że nie słyszy lub odwrócić uwagę dziecka.

Dziwaczna polityka budowania wymogów edukacji przedszkolnej powoduje, że polskie dzieci znacznie wcześniej zaczynają naukę obcego języka niż języka ojczystego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tym wypadku chodzi o jak najwcześniejsze rozpoczęcie procesu edukacji „obywateli świata”, dla których polskość nie jest niczym szczególnym, bo liczy się Europa, globalna wioska, czy inne sztuczne wspólnoty. Skuteczna produkcja takiego człowieka powinna zaczynać się jak najwcześniej, musi uderzać w najmłodszych ludzi, o najbardziej plastycznym umyśle.
 
Wiele przedszkoli idzie z własnej woli w tym właśnie kierunku (choć szczęśliwie nie to, do którego chodzi moje dziecko). Jedna z moich koleżanek opowiadała mi, jak z przerażeniem słuchała opowieści o zajęciach swojego syna z przedszkola – publicznego! Otóż 5-letnie dzieci uczyły się flag członków Unii Europejskiej. Syn mojej koleżanki z dumą wymieniał, jaki kraj ma jaką flagę. Jednak o polskiej fladze dzieciom nie mówiono, jakby wpajanie maluchom przywiązania do obcych krajów było ważniejsze niż budowanie w nich przywiązania do Polski. Bo przecież polskość to – jak mówił premier Donald Tusk – nienormalność.


 
« poprzedni artykuł
Ostatnie komentarze
Aby istnieć, człowiek musi się buntować
Droga Pani pracująca w fabryce
Tak. Tylko czy pracująca w fabryce kobieta odpowiada za zdrowie i życie dzieci?
05/01/12 10:06 Więcej...