| Napisany przez Alicja Buczek,
z 04-01-2012 21:46
|
Opinie : 597  |
 Podobno nauczyciele to grupa, która najczęściej zapada na choroby zawodowe. Nadmierny hałas, wysiłek głosowy, praca w godzinach ponadwymiarowych, złe warunki lokalowe, stresogenny charakter pracy i ciągła koncentracja uwagi sprawiają, że już nawet 50- latki mają poważne problemy zdrowotne i chętnie przeszłyby na emeryturę. Niestety, wielu nauczycieli nie decyduje się na głodowe emerytalne świadczenia.
Najbliższe lata reformy emerytalnej zapowiadają się
nieciekawie dla nauczycieli i innych grup zawodowych. Plany są bezwzględne i
nie przewidują wczuwania się w trudną sytuację zdrowotną pracujących ludzi.
Względy ekonomiczne przysłaniają ludzki wymiar reformatorskich zapędów, choć założenia
są sprawiedliwe i mówią o tym, że należy przedłużyć wiek emerytalny wszystkim
grupom zawodowym po równo. Nikt nie zastanawia się nad tym, jak będzie
wyglądała praca przedemerytalna 63 letniej przedszkolanki w 2021 roku (obecne
50 latki) lub 67 latki 2053 roku (obecne 25 latki). Nikt nie zastanawia się i nawet nie rozpoczyna
debaty na ten temat, bo nie ma na to czasu. Choć planowane zmiany mają działać
dopiero od 2013 r. pospiesznie tworzy się ustawowe dokumenty już od stycznia
2012 r .
W podobnej sytuacji znaleźli się ponad rok temu Słoweńcy,
gdzie parlament złożył propozycję stopniowego podnoszenia wieku emerytalnego do
lat 65 z obecnego minimum, które wynosiło 57 lat dla kobiet i 58 dla mężczyzn. Jednak
na żądanie związków zawodowych rozpisano referendum, w którym 72 % Słoweńców
powiedziało „nie”. Na większości słoweńskiej ludności nie zrobiły nawet wrażenia
argumenty między innymi niemieckiej kanclerz Angeli Merkel czy prezydenta Unii
Europejskiej Hermana von Rompuya, którzy zachęcali do poparcia reformy
emerytalnej, gdyż starzenie się społeczeństwa oznacza dodatkowe wydatki dla
budżetu.
U nas nie rozpisano żadnego referendum, nie zapytano nikogo
o zdanie. Walka o przetrwanie toczy się pospiesznie, bez negocjacji i zbędnych słów.
Trzeba ratować kraj, który po raz kolejny znalazł się w kryzysie i oczekuje
naszej patriotycznej pomocy. Jestem gotowa i od 30 lat poświęcam się dzieciom
częstokroć bezinteresownie. W zamian zabrano mi przywilej przechodzenia na
wcześniejszą emeryturę. Teraz próbuje się podnieść mój wiek emerytalny.
Mam za sobą 30 lat pracy i żal do tych, którzy zgotowali mi ten los. Dzisiejsi
25 latkowie, którzy będą pracować jeszcze przez 42 lata zanim przejdą na
zasłużoną emeryturę nie zdają sobie nawet z tego sprawy, nie myślą o tym, bo są
zdrowi, pełni wigoru, zupełnie tak jak ja w ich wieku. I choć dzisiaj jestem
wysportowaną i aktywną fizycznie osobą, to czuję niepokój zdrowotny i napięcie
związane z tym, że kolejne 11 lat pracy w moim zawodzie może stać się
niemożliwe. Mój niepokój potęgowany jest tym, że nie znajdę nigdzie pomocy, bo
polskie państwo całkowicie zapomniało o człowieku a jedyne co się liczy, to
względy ekonomiczne. Aby istnieć, człowiek musi się buntować- napisał Albert Camus.
Chcę istnieć.
|