|
W czasie następnego etapu zajęć, po wręczeniu dzieciom wizytówek
tym razem w formacie A-4 i zawieszeniu ich na ścianach, wychowankowie będą ćwiczyć rozpoznawanie
i odnajdywanie swoich imion wśród imion pozostałych członków grupy, a potem - rozpoznawanie
imion kolegów.
Kartki z imionami rozsypujemy na podłodze i prosimy dzieci o
wyszukanie własnej wizytówki lub wizytówki wskazanego kolegi. Znakomite ćwiczenie wprowadziły
nauczycielki z warszawskiego przedszkola nr 407: umocowały wizytówki na poręczach krzeseł.
Rano wszystkie krzesełka stoją bezładnie na środku sali, a zadaniem dzieci jest odszukanie
swojego i postawienie go na właściwym miejscu przy stole. Każda pomyłka dziecka jest
sytuacją kształcącą. Obserwowałam scenę, gdy Marta i Marcin chcieli wziąć to samo krzesło.
Wychowawczyni podeszła z obojgiem do wizytówek ściennych, zwróciła ich uwagę na "t" i "a" w
imieniu Marta i na kropkę nad "i" u Marcina. Wątpliwości zostały rozstrzygnięte.
Takie samo ćwiczenie zastosowała Jolanta Postek: Dzieci już siedzą
na swoich krzesełkach. Marrowa (imię małej Arabki) nie znajduje swojego. Okazuje się,
że siedzi na nim Ola, która przytrzymuje je i mówi: - Puszczaj, ja pierwsza tu usiadłam.
- Trzeba było interweniować. -Tak, tu rzeczywiście jest napisane Marrowa" - powiadam.
Ola wstaje mówiąc: - "To gdzie jest moje krzesełko? - Tam, gdzie jest n a p i s a n e Ola
- odpowiedziałam.
Przy okazji takiego ćwiczenia dzieci uczą się wzajemnego szacunku
dla swoich praw. Mogą uczyć się także uprzejmości, jeśli każde dziecko codziennie będzie szukać
krzesełka dla któregoś z kolegów.
Oto inne zdarzenie, które uważam za wiele mówiące. Do sali
najmłodszych wychowanków przyszła w odwiedziny wychowawczyni z sąsiedniej grupy. Podczas rozmowy
z koleżanką poczuła, że ktoś delikatnie dotyka jej ramienia. Koło niej stał chłopczyk, który
powiedział: - Ciociu, siedzisz na moim krzesełku. - Pani wstała, spojrzała na wizytówkę,
umieszczoną na oparciu krzesła, i odparła: - Witaj, Karolu, przepraszam cię, a czy pozwolisz mi
siedzieć na twoim krzesełku? - Tak, ciociu - odpowiedział chłopiec i pobiegł do swoich zajęć.
Wychowawczynie chętnie obmyślają rozmaite warianty ćwiczeń i zabaw,
trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te gry mają służyć w y ł ą c z n i e odszukaniu właściwej
wizytówki. Kartki z imionami symbolizują dzieci i dlatego trzeba je traktować z najwyższą
delikatnością. Pod żadnym pozorem nie wolno skreślać imienia dziecka! Jestem także przeciwna
organizowaniu zawodów i nagradzaniu tych wychowanków, którzy najszybciej wykonają zadanie.
Opisane wyżej ćwiczenia w domu rodzinnym przeprowadza się w
podobny sposób jak w przedszkolu. Członek rodziny albo dorosły przyjaciel domu pokazuje dziecku,
jak się pisze jego imię, a potem pisze i przedstawia imiona krewnych dziecka. Powinny znaleźć
się w tym zestawie ważne, łatwo przy tym rozpoznawalne wyrazy mama i tata. Późniejsze ćwiczenia
będą zależały od warunków i obyczajów rodzinnych. Jeśli, na przykład, każdy członek rodziny
zawsze siada w tym samym miejscu we wspólnym pokoju, można dać dziecku plik kartek z imionami i
poprosić, żeby poukładało je odpowiednio: wizytówkę ojca na jego ulubionym fotelu, wizytówkę
matki na jej miejscu przy stole, itd. Można też obmyślać ćwiczenia z zabawkami - dorosły w
obecności dziecka przygotowuje wizytówki dla lalek, misiów czy innych zwierzaków, a potem prosi
wychowanka, by usadził zabawki w kręgu i położył przy każdej z nich odpowiednią kartkę.
Ile czasu potrzeba, by dzieci nauczyły się rozpoznawać
imiona wszystkich swoich kolegów albo krewnych czy zabawek? Tu nie ma reguły, u każdego dziecka
przebiega to inaczej - jedno doskonale daje sobie radę już po kilku dniach, innemu zaś potrzeba
nawet dwóch miesięcy. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, naukę zaczynamy tak wcześnie, że czas
nas nie nagli. Zostawmy ten proces swojemu biegowi, codziennie dawajmy dzieciom nowš szansę.
|