|
Charakter zabawy w "Nazywanie świata"
sprawia, że wczesne sesje czytania, i w przedszkolu, i w domu, odbywają
się w ruchu, niemal w biegu, bo dziecko chce szybko położyć kartkę tam,
gdzie trzeba, i jak najprędzej dostać następną, a potem jeszcze jedną i
jeszcze jedną. Czytanie przestaje się więc kojarzyć z dolegliwą
koniecznością grzecznego siedzenia przy stole, przeradza się w jedną z
dziecięcych zabaw ruchowych; dzięki temu przyjemność płynącą z tego
zajęcia mogą odczuć także bardzo małe dzieci.
Po pewnym czasie zaczynamy, obok
rzeczowników, wprowadzać inne części mowy. Najpierw przymiotniki;
pojawią się więc lala duża i lala mała, klocek czerwony, i klocek
zielony, itp. Następnie przyimki - drzwi do łazienki i drzwi na
korytarz, lala na kanapie i lala obok stołu, miś przy samochodzie lub
miś pod stołem.
Wreszcie możemy inscenizować całe
sceny i zdarzenia: oto lala, która siedzi u fryzjera, będzie też lala,
która rozmawia z koleżanką albo lala, która pije mleko z kubka, a także
miś, który wspiął się na półkę oraz jego kolega, miś, który wypadł z
wózka. Stopniowo inscenizowane scenki stają się coraz bogatsze, pojawia
się coraz więcej szczegółów, podpisy są coraz dłuższe i bardziej
skomplikowane. Codziennie wymyślamy nową niespodziankę - nową
inscenizację.
Wszystkich ludzi, wszystkie
przedmioty i sytuacje można opisywać na wiele sposobów. Dzieci zdadzą
sobie z tego sprawę. I z tego, że napisane zdanie trzeba odczytywać z
wielką uwagą, że trzeba koniecznie zrozumieć intencję autora tekstu.
|