|
Oto kolejny rodzaj ćwiczeń doskonalących
umiejętność czytania. Dotąd "światem nazywanym" były sala szkolna, dom
czy plac zabaw. Teraz nasz świat przestaje mieć granice. Możemy zająć
się wszystkim, co realnie istnieje, ale i tym, co powstało w czyjejś
wyobraźni. Dzieci zaczną mieć do czynienia z tekstami wielosłownymi,
skomplikowanymi, zróżnicowanymi stylistycznie. Wkroczymy na teren
symboli wyrażanych w dwóch różnych językach wizualnych: poprzez
ilustracje i teksty. Zaczniemy tworzyć zestawy słów, które będą dla
dziecka nowym, trudniejszym wyzwaniem. Będziemy pracować nad
komplikacjami polskiej pisowni, wykorzystując takie na przykład serie
wyrazów, jak: słoń, słońce, słonecznik, słowo, słodycze - lub: orzech,
orzeł, orzeszek - albo: dziób, dzięcioł, dziecko, dziadek, dziewczynka,
czy też - deszcz, szczypiorek, paszcza, puszcza. W poszczególnych
seriach uczeń, kierując się nie tematyką wyrazów, lecz specyfiką ich
pisowni, będzie układał w odpowiednie pary słowa i ilustracje.
Przygotujemy bank ilustracji do zbioru około stu nazw przedmiotów,
roślin i zwierząt; zadaniem dziecka będzie odnajdywanie w tym banku
obrazka pasującego do odczytywanego słowa.
Praca powinna być indywidualna;
podczas sesji grupowej każde dziecko będzie korzystać z innego zestawu
słów i ilustracji. Nie ma, oczywiście, mowy o czytaniu na głos. W sali,
w której odbywa się sesja, na ogół panuje nastrój skupienia, przypomina
to atmosferę prawdziwej czytelni, mimo że dzieci zazwyczaj pracują nad
swoimi zadaniami pół siedząc, pół leżąc na podłodze.
Tak, jak to było i wcześniej, uczniowie zechcą rozwiązać
zadanie bez zadawania sobie trudu odcyfrowywania wszystkich liter. Dwie
przeczytają, a resztę próbują odgadnąć. Nic dziwnego - dziecko, jak
każda osoba inteligentna, dąży do osiągnięcia możliwie najlepszego
efektu przy minimum wysiłku. Czasem mu się uda, a czasem nie. W tym
drugim przypadku wpadnie w pułapkę błędu; pod koniec zajęć zostanie mu
słowo, które, jak się okaże, w sposób oczywisty nie pasuje do obrazka.
Dziecko będzie musiało sprawdzić, gdzie popełniło pomyłkę. Te właśnie
momenty, w których uczeń uświadamia sobie swój błąd, są najbardziej
kształcące.
Zalety "Gier czytelniczych" stają
się widoczniejsze, gdy od pojedynczego słowa (zawsze rzeczownika
dotyczącego konkretnej rzeczy) przechodzimy do zdań, a potem opowiadań.
Początkujący czytelnik styka się wtedy z różnorodnymi formami
stylistycznymi, bogactwem składni, czyli z tym, co odbiera opisowi
charakter dosłowności - i co sprawia, że trening rozumienia tekstu
przenosi się na wyższy poziom trudności. O relacji między ilustracją a
tekstem decydować może drobny szczegół na obrazku albo w sformułowaniu.
Dziecko musi się skoncentrować, uruchomić wyobrażnię i nauczyć się
dokonywania wyborów pośród różnych wariantów.
Polecam GRY CZYTELNICZE mojego
autorstwa wydane przez wydawnictwo DIDASCO.
W sali, w której odbywają się
ćwiczenia, powinny znaleźć się łatwe i atrakcyjne książki. Pewnego
dnia, niespodziewanie dla siebie i nauczyciela, dziecko sięgnie po
któršą z nich i zagłębi się w swoją pierwszą samodzielną lekturę.
|