Czy istnieje takie zdanie, słowo, lub dźwięk, które miałoby magiczną moc otwierania świata pisma?
Dobrze wiadomo że nauka czytania bywa źródłem cierpienia wielu dzieci, a również ich nauczycieli. Wiele ku temu jest przyczyn, ale niewątpliwie niektóre z nich tkwią w samym systemie szkolnym i metodach nauczania. Nauka czytania została szalenie umetodyczniona. Spróbujmy sobie wyobrazić, jaki los czekałby ludzkość, gdyby od metodyków zależała nauka mowy. Z całą pewnością opracowaliby oni metodę przekazywania dzieciom kolejnych głosek według stopnia trudności i mogliby uznać, że na przykład do czterech lat dziecko nie powinno próbować wymawiać słów z r, rz, dź, itp. Również czasy poukładali by po kolei i być może kazaliby najpierw używać rzeczowników tylko w mianowniku, a potem kolejno w innych przypadkach. Ot tak, żeby było wszystko uporządkowane i po kolei i żeby dziecku było łatwiej nauczyć się mówić Na szczęście mowę otrzymujemy prosto od natury i mamy tę sprawę załatwioną na ogół około drugiego roku życia.
Tymczasem naukę czytania zadekretowano jako niezwykle trudną. Piszę zadekretowano, ponieważ uznano, że dziecko musi sprostać szczególnym wymogom i spełniać szczególne warunki dojrzałości, ażeby je można było do pisma dopuścić. O ile "ś" jest trudniejsze od "s" ? O cały rok, powiadają metodycy i zostawiają "ś" na następny rok.. Obowiązuje porządek, ścisły harmonogram, pozwalający dawkować informacje i oceniać wyniki dziecka.
W proponowanej przeze mnie metodzie również istnieje porządek, panują ustalone reguły. Ale jest to porządek równoczesności - porządek synchroniczny - w miejsce chronologicznego. Jednak aby móc zrozumieć moją propozycję zachęcam Państwa do spokojnego przestudiowania niniejszego podręcznika, którego treść udostępniam na swojej stronie internetowej.